Dołącz do czytelników
Brak wyników

Strefa Inspiracji

6 kwietnia 2021

NR 21 (Marzec 2021)

Praca zdalna – wielki sprawdzian (nie)dobrych manier

17

Już od ponad roku pracujemy zdalnie. Zdążyliśmy trochę okrzepnąć. Jak to zwykle bywa – przywykliśmy. O ile ze względu na okoliczności zaakceptowaliśmy konieczność utrzymywania zawodowych kontaktów wyłącznie za pomocą rozmów mailowych, telefonicznych i wideokonferencji, o tyle dla wielu niespodzianką było poznanie klientów w piżamach, przyjmowanie kurierów w czasie spotkań na szczycie czy nawet wyznaczanie przerw zgodnie z harmonogramem stworzonym przez przypalający się obiad szefa. Mieliśmy okazję obserwować tak wiele gaf, że nadeszła pora, by spisać te najważniejsze i przypomnieć sobie nieco o savoir-vivre, który mimo że nie wyszedł do biura, w godzinach pracy wciąż biznesowy pozostaje.

Przygotowując się do zaprezentowania tego podsumowania, zapytałam osoby pracujące zdalnie o to, jakie faux pas miały okazję obserwować w ostatnim czasie. Ich odpowiedzi, zacytowane w tekście, doskonale obrazują to, jak nie radzimy sobie z dobrymi manierami, pracując online. 

POLECAMY

Przerwa na obiad wciąż potrzebna 

Przykład

„Mąż podał żonie obiad, a ona mu podziękowała i zaczęła jeść, chwaląc przy tym jego talent kulinarny. Podczas wideokonferencji, w której brało udział ponad 20 osób”.


Przerwa na lunch straciła na popularności. Można nawet powiedzieć, że w ostatnim roku wielu z nas uznało, że posiłek najlepiej smakuje w towarzystwie kolegów z pracy, spożywany podczas ważnej wideokonferencji. Fakt, że współpracowników nie ma fizycznie obok nas, pozwolił zapomnieć, że praca to praca, a przecież na spotkanie zespołu czy spotkanie z klientem nie wybieramy się z talerzem pełnym obiadu. Co więcej, już w dzieciństwie każdy z nas słyszał od rodziców, że nie należy mówić z pełnymi ustami. O tej lekcji pamiętać należy także w kontaktach na odległość.   

Tło ma znaczenie

Na początku pandemii wszyscy dumnie prezentowali swoje biblioteczki, uznając je za doskonałe tło do wideokonferencji. Modne tytuły specjalnie przestawiane były na miejsca, które w oku internetowej kamerki prezentowały się najbardziej wyraźnie. Jedni żartowali z tej mody, inni starali się sprostać obowiązującym wówczas trendom. Z czasem jednak staranne dobieranie tła nam się znudziło i zaczęliśmy przesadzać w drugą stronę, czyli kompletnie zaniechaliśmy dbania o schludną przestrzeń widoczną w kamerze. Zlew pełen naczyń, pokój pełen porozrzucanych dziecięcych zabawek, wspomniana łazienka – to częste wystroje wnętrz, które mamy okazję podziwiać podczas służbowych wideokonferencji. Ci, którym sprzątać się nie chce, wybierają automatyczne tła oferowane przez konkretną platformę. Fakt, że przycinają one sylwetkę i fryzurę do bardzo nienaturalnych kształtów i niejednokrotnie prezentują się naprawdę kuriozalnie, też nam nie przeszkadza. A wystarczyłby przecież kawałek czystej ściany.

Przykład

„Mieliśmy ważną wideokonferencję z klientką. Jakież było nasze zdziwienie, gdy włączyła kamerkę, a my zobaczyliśmy ją w łazience segregującą pranie”.


Perspektywa ma znaczenie

Mogłoby się wydawać, że przez rok jesteśmy w stanie się wiele nauczyć. Gra na instrumencie, nowy język obcy czy stanie na rękach – po roku ćwiczeń odbywających się kilka razy w tygodniu bylibyśmy już w tych dziedzinach całkiem nieźli. Okazuje się jednak, że po roku ćwiczeń wciąż mamy problemy z prawidłowym ustawianiem kadru, przez co nie dajemy naszym rozmówcom szansy na zobaczenie całej naszej twarzy. Nic nie wskazuje na to, by czas wideokonferencji dobiegał końca, więc warto spróbować umieszczać komputer w ten sposób, by kamera była mniej więcej na wysokości naszych oczu. Takie ustawienie będzie miało podwójną korzyść:

  • po pierwsze nasz rozmówca będzie miał szansę widzieć, z kim rozmawia,
  • po drugie będziemy w stanie nawiązywać „kontakt wzrokowy” – wystarczy mówiąc, patrzeć w oko kamery, a nie własną miniaturkę w rogu ekranu.

Przykład

„Czasami zastanawiam się, jak w całości wyglądają twarze moich rozmówców. Raz widzę tylko ich czoła, a raz twarz od nosa w dół”.


Godziny pracy z domu

Godziny pracy określa pracodawca. Ci, którym praca zdalna dotąd nie była znana, niestety nie zawsze o tym pamiętają, przez co albo uznają pracę z domu za permanentny urlop, albo za bycie w biurze non stop. Niestety, nawet jeśli na obie skrajności nie reaguje pracodawca, nowe zwyczaje mogą frustrować tych, którzy chcą wykonywać swoje obowiązki w umówionym czasie. Ci, którzy pracują bez przerwy, nie mogą tego samego oczekiwać od pozostałych członków zespołu. Nie jest niczym złym wysyłanie służbowych maili na służbowy adres mailowy poza ustalonymi godzinami pracy, jednak nie można oczekiwać, że adresat odpowie wcześniej niż kolejnego dnia, gdy rozpocznie pracę. Bombardowanie telefonami i SMS-ami też nie pomoże w budowaniu zdrowych relacji, nawet na odległość. Tym za to, którzy zapominają, że w godzinach pracy są w pracy, przełożony powinien o tym przypomnieć, szczególnie jeśli ich niedostępność utrudnia pracę pozostałym.

Przykład

„Moja firma pracuje w godzinach 9.00-17.00, a przynajmniej tak powinna. Koledzy na pracy zdalnej zaczęli jednak popadać w skrajności – jedni oczekują dostępności 24 godziny na dobę, do innych nie da się dobić do godz. 11”.


Domofon da się wyciszyć 

Wielu z nas nie poznało jeszcze bardzo ważnej funkcji swoich domofonów, a mianowicie możliwości ich wyciszenia. Tak jak podczas spotkania wyciszamy telefony, tak też odbywając ważną telekonferencję z domu, powinniśmy wyciszyć nasze domofony. Kurierzy, listonosz czy roznosiciele ulotek nie powinni przerywać naszych spotkań. Wystarczy wybierać dni dostaw, w których żadne ważne spotkanie nie jest zaplanowane, lub decydować się na mniej inwazyjne sposoby dostarczania paczek. W sytuacji, w której nie uda się zapanować nad przybyciem dostawy, by uniknąć problematycznej i nieprzewidzianej przerwy, należałoby już na początku uprzedzić o możliwym zakłóceniu. Zupełnie tak, jakbyśmy byli na spotkaniu na żywo i wiedzieli, że akurat tym razem może zadzwonić nasz telefon, a my musimy odebrać.

Przykład

„Spotkanie bez kuriera to spotkanie stracone. Na dziesięć z prowadzonych przeze mnie ostatnio rozmów kwalifikacyjnych, siedem przerywanych było przez przyjście kuriera”.


Biznesowy dress code w domu

Nie spodziewaliśmy się, że przyjdzie się nam dowiedzieć, w jakich piżamach śpią nasi koledzy z pracy. Pandemia to jednak zmieniła, ponieważ dla niektórych praca z domu to to samo, co praca z łóżka. Szlafrok, włosy ułożone przez poduszkę i jeszcze zaspane oczy to dość kontrowersyjny strój na spotkanie, także to na odległość. Oczywiście, nikt raczej nie uwierzy w to, że pra...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "HR Business Partner"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy