badania dotyczące najbardziej stresujących wydarzeń życiowych konsekwentnie plasują utratę pracy tuż obok śmierci bliskiej osoby, poważnej choroby i rozwodu. Nie gdzieś na marginesie listy. W jej górnej połowie. A mimo to, kiedy rozmawiamy o offboardingu, najczęściej mówimy o laptopach, dostępach do systemów i podpisaniu dokumentów. O emocjach – prawie wcale. Ten artykuł jest o tej luce.
REKLAMA
| Przykład: Kasia pracowała w tej firmie siedem lat. Siedem lat porannych kaw z tym samym zespołem, siedem lat projektów, które kończyły się sukcesem albo nauką, siedem lat budowania czegoś, co czuła jako swoje. Kiedy w środę rano usiadła naprzeciwko swojego menedżera i usłyszała słowa: „Musimy porozmawiać o zmianach w strukturze”, jej pierwszy odruch był zupełnie nieracjonalny. Pomyślała o urlopie, który zaplanowała na sierpień. Pomyślała o prezentacji, którą miała skończyć do piątku. Pomyślała o absolutnie wszystkim poza tym, co właśnie słyszała. Bo tak działa szok. Nie krzyczy. Nie płacze. Nie robi sceny. Szok po prostu wyłącza odbiór rzeczywistości i zastępuje ją czymś bezpieczniejszym – detalami, planem dnia, myślą o tym, że jeszcze trzeba odebrać dziecko ze szkoły. Kasia wyszła z tamtego spotkania z wypowiedzeniem w ręku i przez pierwsze trzy godziny funkcjonowała zupełnie normalnie. Odpowiedziała na e-maile. Zjadła lunch. Powiedziała „cześć” koleżance w korytarzu, bo przecież nie wiedziała, jak powiedzieć cokolwiek innego. Dopiero wieczorem, przy kuchennym blacie, zatrzymała się wpół ruchu i zrozumiała, że właśnie skończyło się coś, co budowała przez siedem lat. |
Co dzieje się w środku? Krzywa emocjonalna odchodzącego pracownika
Elisabeth Kübler-Ross opisała w 1969 r. model pięciu stadiów żałoby, pracując z pacjentami terminalnie chorymi. Nikt wtedy nie myślał, że kilkadziesiąt lat później będzie on jednym z najbardziej użytecznych narzędzi do rozumienia tego, co dzieje się z człowiekiem, który właśnie stracił pracę albo złożył wypowiedzenie.
Bo żałoba – wbrew temu, co intuicyjnie czujemy – nie jest zarezerwowana wyłącznie dla śmierci. Żałobą jest każda poważna utrata. Utrata roli, którą pełniło się od lat, codziennych rytuałów, relacji z ludźmi, których widywało się pięć dni w tygodniu, tożsamości zawodowej, która była częścią tego, kim jesteś. Kiedy to wszystko znika – albo nawet kiedy Ty sam decydujesz, że czas, żeby z...