Dołącz do czytelników
Brak wyników

Mental health

26 września 2022

NR 30 (Wrzesień 2022)

Jak budować (nie)zaangażowane zespoły. O trzech zdaniach, które są killerami motywacji

0 174

Piekło braku zaangażowania jest wybrukowane dobrymi intencjami. Pośpiech, chęć załatwienia sprawy albo automatyzmy często powodują, że odpowiadamy, sięgając po wyświechtane powiedzenia czy złote maksymy z podręczników menedżerskich z lat 90. XX w. Chcemy dobrze, a wychodzi... różnie. Konsekwencje jednego niefortunnego zdania potrafią ciągnąć się za nami przez lata. W tym tekście mierzę się z trzema hybrydami dobrych intencji i marnego wykonania.

Zdanie nr 1: Nie przychodź do mnie z problemem, przyjdź do mnie z rozwiązaniem.

Wydawałoby się, że to bardzo usamodzielniające zdanie. Uczy ludzi szukania rozwiązań, eliminuje wyuczoną bezradność. Tymczasem mówiąc to zdanie na głos, wysyłamy sygnał: przychodzisz do mnie z tematem, z którym możesz sobie poradzić. Jest to poważny kryzys zaufania, bo sugerujemy, że dana osoba próbuje uciekać od odpowiedzialności i delegować zadania na swojego przełożonego. Efekt takiej reakcji pojawia się od razu i bynajmniej nie jest on motywujący. Nasz człowiek zaczyna myśleć, że skoro nie może poradzić sobie z zadaniem, a jego menedżer uważa, że jest odwrotnie, to coś jest z nim nie tak. Być może zacznie teraz nerwowo szukać rozwiązań, straci dużo czasu, nabije sobie biznesowego guza lub dwa i obniży poziom motywacji. Wszystko to wpłynie na poziom pewności siebie. Długofalowo, kiedy pojawi się kolejny problem, dwa razy przemyśli, czy mówić o nim na głos, czy być może lepiej jest zamieść go pod dywan. Oczywiście będą sytuacje, w których rozwiązanie powinno być znalezione przez zgłaszającego, jednocześnie nie zamykajmy tym zdaniem wytrychem drogi do mówienia o rzeczach trudnych, które wymagają wspólnego wysiłku.
Jak zareagować? Powiedz: Jeśli, jak mówisz, moja pomoc w rozwiązaniu problemu jest potrzebna, jestem do twojej dyspozycji. 

POLECAMY

Zdanie nr 2: Jesteś jedyną osobą, która mi o tym mówi.

W tym niewinnym zdaniu, które może być wyrazem rzeczywistego zaskoczenia, kryje się brutalny i zimny komunikat: masz problem, poradź sobie z nim samodzielnie. Nie ma chyba bardziej alienującego zdania. Rozbijmy je na czynniki pierwsze z perspektywy zgłaszającego się: Z jednej strony mówisz mi, że mój problem jest nieważny, dlatego że jestem jedyną osobą, której on dotyczy; z drugiej strony mówisz mi, że jesteś zaskoczony czy zaskoczona czymś, z czym się borykam, czyli pokazujesz, że moje wyzwanie to coś zupełnie unikalnego, czego nigdy wcześniej na swojej menedżerskiej ścieżce nie napotkałeś czy napotkałaś. Po takim wstępie, wszystko, co powiem, stawiać mnie będzie w dziwnym świetle, więc być może już w tej chwili przeanalizuję, czy opłaca mi się to powiedzieć na głos z intencją, która mną kieruje. Często wycofuje się na z góry upatrzone pozycje i postaram się zbagatelizować problem. Tymczasem fakt, że członek mojego zespołu chce podzielić się ze mną tematem, z którym się mierzy i nie może znaleźć rozwiązania, powinien być dla mnie największym wyrazem uznania i zaufania. Powinienem czy powinnam podejść do niego jak do wyzwania, które chcę współdzielić, i być może, swoją mądrością czy doświadczeniem, pomóc w jego rozwiązaniu. To także zauważenie, jak ważne są sygnały z wnętrza organizacji i jak ważne, że mamy w swoim otoczeniu (cały czas mam wrażenie nie do końca szanowanych w Polsce) 
whistleblowerów, czyli sygnalistów. Być może dzięki takiej osobie właśnie odkryliśmy problem w jego bardzo wczesnym stadium i wspólnie możemy mu zaradzić. Oczywiście w takim zdaniu może też manifestować się obawa przed mikrozarządzaniem czy uwikłaniem się w personalne sprawy. Wstrzymaj...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Tylko w ten weekend kupisz prenumeratę aż 35% TANIEJ

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "HR Business Partner"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy