Fakt, że w wielu firmach funkcjonuje się ekstremalnie, nie oznacza, że wyprzedza się rynek czy jest się bardziej skutecznym w osiąganiu celów biznesowych. Szybkość działania zyskała status wartości nadrzędnej, jednak zbyt często okupiona jest utratą tego, co w pracy kluczowe: poziomem jakości, niestandardowego i strategicznego myślenia oraz kreatywności i zdolności do uważnego bycia z innymi ludźmi.
Dane wydają się to potwierdzać. Liderzy mają dziś średnio o 51% więcej obowiązków niż są w stanie realnie udźwignąć. Nawet 85% czasu pracownicy biurowi spędzają na spotkaniach – z czego większość oceniana jest jako nieefektywna. Liczba spotkań wzrosła o 250% od 2020 r., a aktywność na czatach firmowych aż o 45%. Skutki? Przeciążenie poznawcze, zmęczenie mentalne i dramatyczny spadek możliwości pracy w skupieniu – kluczowej dla jakości pracy i tworzenia wartości dodanej. Wydaje się, że przyzwyczailiśmy się do pracy w trybie permanentnej mobilizacji układu nerwowego, co prowadzi do zjawiska „poznawczego wypalenia”: aż 67% pracowników deklaruje trudność z rozpoczęciem zadań wymagających koncentracji. I nie są to odosobnione przypadki.
Coraz częściej się zdarza, że bez nadgodzin nie jesteśmy w stanie spełniać oczekiwań swoich przełożonych, co rodzi presję, stres, frustrację, i w efekcie spadek motywacji – nierzadko w poczuciu braku alternatywy. Działamy na najwyższych obrotach od momentu kiedy wstajemy z łóżka, nie zadając sobie podstawowych pytań: czy tempo, które narzuciliśmy sobie (lub któremu się poddaliśmy), zarówno w pracy, jak i w życiu prywatnym, rzeczywiście nam służy? Na ile drenuje nasze zasoby energii? Czy fakt, że robimy najwięcej, najszybciej i najlepiej, jak potrafimy, jest jedynym podejściem, jakie mamy do dyspozycji? Nie podajemy w wątpliwość, na ile pewne rzeczy możemy robić inaczej, w zgodzie ze sobą i swoim naturalnym, biologicznym rytmem. Ale też nie wierzymy, że istnieje inny sposób na to, aby pracować mądrzej (co nie oznacza mniej), dbając o pewien fundament, o którym najczęściej zapominamy. Tym fundamentem jesteśmy my sami w rozumieniu zarządzania własną energią witalną. To kompetencja, którą powinniśmy traktować jako kluczową nie tylko w kontekście indywidulanego dobrostanu, lecz także jako fundament trwałej biznesowej efektywności.
REKLAMA
Nie ma działania bez energii
W świecie intensywnych zmian, nieustającego tempa i rosnących oczek...