Firmy wydają setki tysięcy złotych na marketing rekrutacyjny, budując piękne i kolorowe światy, ale dla kandydatów kilka spotkań z reprezentantami organizacji jest szybkim i prawdziwym „sprawdzam karty”. Zastanów się czy etapy rekrutacji w Twojej firmie są prawdziwą próbką well-beingu, którego doświadczy kandydat stając się pracownikiem?
Autor: Maciej Żylewicz
Piekło braku zaangażowania jest wybrukowane dobrymi intencjami. Pośpiech, chęć załatwienia sprawy albo automatyzmy często powodują, że odpowiadamy, sięgając po wyświechtane powiedzenia czy złote maksymy z podręczników menedżerskich z lat 90. XX w. Chcemy dobrze, a wychodzi... różnie. Konsekwencje jednego niefortunnego zdania potrafią ciągnąć się za nami przez lata. W tym tekście mierzę się z trzema hybrydami dobrych intencji i marnego wykonania.
Jesteśmy zmęczeni, bardzo zmęczeni. W 2020 r. przeprowadziliśmy swoje organizacje przez piekło niepewności. Uczyliśmy się wszystkiego na żywym organizmie, bo nie było przecież żadnego punktu referencji. W 2021 r. budowaliśmy nienormalną normalność, radząc sobie z nowymi wyzwaniami: pracą hybrydową, nowymi oczekiwaniami ludzi w organizacji, przedefiniowaniem większości paradygmatów pracy, wyzwaniami w obszarze zdrowia psychicznego.