Dołącz do czytelników
Brak wyników

Kierunek rozwój

7 marca 2018

NR 2 (Styczeń 2018)

Lekcje z podwórkowego boiska
Jak wykorzystać elementy grywalizacji, by zwiększyć motywację pracowników do udziału w szkoleniach

430

Wyobraź sobie dwóch chłopców, którzy kopią piłkę na podwórku. Z racjonalnego punktu widzenia angażowanie się w taką aktywność nie ma sensu – biegając za piłką, zużywają energię i narażają się na kontuzje. Dlaczego zatem biegają? Przecież nie dla nagrody – za zwycięstwo w tym meczu nie przewidziano żadnych pucharów. A jednak zaangażowanie, które wkładają w grę, jest o wiele wyższe niż zaangażowanie Twoich pracowników w szkolenia. Czy da się przeszczepić do Twojej organizacji czynniki, które motywują dzieci do zabawy na podwórku?

Z artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego ludzie chcą mieć frajdę z tego, co robią i jak grywalizacja może im to dać?
  • Jakie są główne błędy popełniane przy planowaniu szkoleń?
  • Jak sprawić, by dzięki grywalizacji szkolenia firmowe stały się atrakcją dla pracowników?

 

Zacznijmy od posłuchania, jak motywują się chłopcy. Kiedy zaczynają grę, jeden krzyczy do drugiego: „Ja jestem Ronaldo, a ty będziesz Messi!”. W tym momencie gra nie jest już tylko kopaniem piłki na boisku – staje się meczem o wysoką stawkę. Co się zmieniło? Chłopcy weszli do czegoś, co w grywalizacji określamy mianem magicznego kręgu. To przestrzeń, w której obowiązują zupełnie inne reguły niż w „prawdziwym świecie”.

Przestrzeń ta może być:

  • fizyczna – jak boisko do gry oddzielone od świata białymi liniami,
  • reprezentatywna – jak szachownica czy jakakolwiek inna plansza,
  • czysto mentalna – jeśli kiedykolwiek zdarzyło Ci się stać w korku i „ścigać się” z kierowcą na sąsiednim pasie, kto pierwszy dojedzie do świateł, wiesz o czym mówię. 

Problem z firmowymi szkoleniami polega na tym, że nikt nie dba o „przekroczenie granicy”. Zajęcia bardzo często odbywają się w tej samej przestrzeni, w której pracujemy. A nawet jeśli przeznaczamy na to osobną salę, nie ma „rytuału przejścia”. Jak on powinien wyglądać?

Fabuła

Lekcja angielskiego metodą Helen Doron. 

Dzieci siadają w kręgu, a nauczycielka wyciąga z pudełka pluszowego zwierzaka. Ten wypowiada magiczną formułkę i uczniowie „odlatują” (przynajmniej w swojej wyobraźni) do krainy, gdzie można mówić tylko po angielsku. Zajęcia kończą się także „powrotem”, którego symbolem jest schowanie pluszaka do pudełka, z którego wyszedł na początku. 

Bardzo ważnym elementem magicznego kręgu jest właśnie oddzielenie od realnego świata, które osiągamy za pomocą fabuły. A jeśli myślisz, że to działa tylko na dzieci, przypomnij sobie ostatni „wieczór z grami”, który zorganizowaliście ze znajomymi. Niezależnie od tego, czy graliście w Uno, brydża, Dixit” czy Monopoly, stół i plansza były magicznym kręgiem, który wszyscy rozumieli, w którym reguły różniły się od tych obowiązujących na zewnątrz, w którym mniej lub bardziej świadomie każde z Was przybierało jakąś rolę. I angażowało się o wiele bardziej.

Problem z firmowymi szkoleniami polega na tym, że nikt nie dba o „przekroczenie granicy”. Zajęcia bardzo często odbywają się w tej samej przestrzeni, w której pracujemy.

 

Jeśli zatem chcesz wzbudzić zaangażowanie swoich ludzi, pomyśl o stworzeniu magicznego kręgu z obowiązkowym rytuałem przejścia. Nie musi to być nic rozbudowanego, ale „zostawienie starej wersji siebie na zewnątrz” to obowiązkowy element tego procesu. Pomoże Ci w tym fabuła, która stawia przed uczestnikami epickie wyzwanie. Przykład? Jakiś czas temu tworzyliśmy dla jednego z banków program, który miał motywować ludzi do lepszej obsługi klienta. Elementem tego programu były, oczywiście, szkolenia. Epickie wyzwanie w realnym świecie? Wygrać ranking „Newsweeka” (w roku poprzedzającym nasz program bank był poza pierwszą trójką rankingu). Wyzwanie w magicznym kręgu? Wymyśliliśmy przeciwnika, złego Króla Lisa (zbieżność z nazwiskiem naczelnego „Newsweeka” była całkowicie „przypadkowa”) i trenowaliśmy, by go pokonać. Działało świetnie.

Nagrody

Masz już magiczny krąg i fabułę? Czas zatem zaplanować kolejny element: nagrody. Ale chwileczkę! Czy nie powiedzieliśmy sobie na początku, że goniący za piłką chłopcy nie mają z tego żadnych nagród? Nie do końca. Mają, ale nie takie, jak myślisz. Zastanów się: jeśli jeden z nich strzeli gola, co dostaje? Uwielbienie wyimaginowanych tłumów na wyimaginowanym stadionie. Poza magicznym kręgiem dostaje także podziw ludzi oglądających mecz, ale to wszystko. Żadnych premii, nagród rzeczowych. Albo…

Przypomnij sobie znowu ten „wieczór z grami”, kiedy graliście w „Monopoly”. Losujesz kartę i wygrywasz 500 dolarów. Ale nie prawdziwych dolarów, tylko tych z gry. A teraz przeanalizuj swoje emocje. Czy dolary z Monopoly cieszą mniej niż prawdziwe? Nie, Twoja radość była autentyczna. Tak jak wtedy, kiedy zbiłeś pionek przeciwnika podczas partii „Chińczyka” albo wylosowałeś kartę „Przesuń się o 10 pól do przodu”. 
Zdradzę Ci sekret: jeśli masz zaprojektowany magiczny krąg, nagrody, które pozwalają awansować wewnątrz magicznego kręgu (chociaż nie mają żadnej wartości poza nim), motywują równie mocno jak te z „prawdziwego świata” (czyli pieniądze i materialne rzeczy). A są o wiele tańsze!

Jeśli chcesz wzbudzić zaangażowanie swoich ludzi, pomyśl o stworzeniu magicznego kręgu z obowiązkowym rytuałem przejścia. Nie...

Dalsza część jest dostępna dla użytkowników z wykupionym planem

Przypisy