Dołącz do czytelników
Brak wyników

Employer branding , Otwarty dostęp

20 września 2019

NR 12 (Wrzesień 2019)

Wizerunek profesjonalisty HR na LinkedIn. Kilka kroków, dzięki którym wypromujesz markę osobistą w social mediach

0 33

Czy pamiętasz ten moment, kiedy napisałeś swoje pierwsze CV? Analizowałeś wtedy swoje dobre i złe strony, pisałeś o swoich doświadczeniach zawodowych, opisywałeś umiejętności oraz kompetencje. Musiałeś w jednym, krótkim dokumencie przedstawić się jako osoba nadająca się na dane stanowisko. A co, gdybym Ci powiedział, że napisanie pierwszego CV było pierwszym, nieświadomym, krokiem budowania swojej marki osobistej?

Czym jest marka osobista? Definicji jest wiele. Przyjmijmy, na potrzeby tego artykułu, że marka osobista to reputacja danej jednostki na rynku. Niezależnie, czy występujemy jako rekruter, rekrutowany czy pracodawca – występujemy pod swoim imieniem i nazwiskiem. I to, co ludzie o nas wiedzą, myślą lub mogą przeczytać w sieci – to jest właśnie nasza marka osobista. No właśnie – Twoja marka osobista, dla osób kompletnie Cię nieznających, to to, co możemy znaleźć o Tobie w sieci. Przecież każdy z nas to robi – każdy z nas „googluje” imię i nazwisko osoby, z którą ma się spotkać, która czegoś od nas chce. Kiedy ostatnio się „googlałeś”? Polecam to ćwiczenie przeprowadzić w przeglądarkowym trybie incognito (wyszukiwarka wtedy nie bierze pod uwagę historii wyszukiwania czy ciasteczek, które zapisane są w przeglądarce). I jak? Czy znalazłeś informacje, które chciałbyś, aby znalazł potencjalny kandydat, którego chcesz „zrekrutować” w swoim projekcie? Jeżeli nie – nie przejmuj się. W tym artykule opiszę kilka podstawowych kroków, które pozwolą Ci zacząć budować markę osobistą całkowicie świadomie. 

Czy zaufałbyś osobie, o której nic nie wiesz? 
Szczególnie w sytuacjach intymnych?

Proces zmiany pracy to proces dość intymny. O potencjalnej rozmowie z rekruterem nie mówimy podczas lunchu w firmie. Wiedzą o tym najbliżsi – rodzina i przyjaciele. Nie chcielibyśmy przecież, aby o naszych potencjalnych planach zmiany pracy dowiedział się nasz pracodawca czy zespół (pomijam te osoby, z którymi również mamy prywatnie dobre relacje), prawda? Dlatego zaufanie do rekrutera jest bardzo istotne. Takie zaufanie może wynikać właśnie m.in. z naszego osobistego wizerunku, jaki kreujemy w sieci. Należy więc ten aspekt naszej obecności w kanałach społecznościowych wziąć pod uwagę bardzo poważnie.

Jak zacząć?

Rozpoczynając budowę marki osobistej (tym razem już w pełni świadomie), powinieneś zacząć od tych samych kroków, które przechodzi każda marka komercyjna. Zacząć od celu obecności. W przypadku ludzi zajmujących się rekrutacją – będzie to oczywiście budowanie wizerunku eksperta w dziedzinie rekrutacji, któremu można zaufać na tyle, by móc powierzyć mu rozwój dalszej kariery zawodowej. 
 

Cel:

Budowanie wizerunku eksperta w dziedzinie rekrutacji. Osoby godnej zaufania.


Działania budujące markę osobistą w sieci: bierne i aktywne

Tak jak nie zachęcam wszystkich do działań aktywnych (o tym w późniejszej części artykułu), tak działania bierne powinna wykonać każda (serio, każda) osoba będąca członkiem rynku. Czy chcemy tego, czy nie, żyjemy dzisiaj w świecie cyfrowym. Według raportu Digital 2019 (przygotowanego przez Hootsuit wraz z We Are Social), ponad 30 mln Polaków (79% populacji) korzysta z internetu, a 18 mln (prawie 50% populacji) korzysta z mediów społecznościowych. Pytaniem więc nie jest, czy powinienem zadbać o swoją obecność w mediach społecznościowych, ale jak to zrobić. 
Działania bierne to takie elementy, które przygotowujesz raz i zmieniasz co jakiś czas, które będzie mogła znaleźć i przeczytać osoba (np. kandydat, do którego się odzywasz) poszukująca informacji o Tobie. A doskonale wiesz, że będzie. Na portalu LinkedIn to są przede wszystkim trzy elementy, które podążają za nami, gdziekolwiek się nie udamy, tzn. występują zawsze przy naszych postach, komentarzach, udostępnieniach. To nasze imię i nazwisko, zdjęcie profilowe oraz tzw. nagłówek.
 

Rys. 1. Wyciąg z raportu Digital 2019 Poland by Hootsouite and We Are Social
Źródło: //www.slideshare.net/DataReportal/digital-2019-poland-january-2019-v01.


Imię i nazwisko

Jeżeli nie dziwi Cię, że zwracam na to uwagę, to pewnie wiesz, że istnieją tzw. fake’owe konta z nieprawdziwymi danymi osobowymi. Są to konta użytkowników, którzy z jakichś powodów nie chcą występować w sieciach społecznościowych pod własnymi nazwiskami. Mogą to być również łowcy danych osobowych, na których szczególnie musimy uważać, ale nie o tym jest ten artykuł. Dlaczego w profesjonalnym serwisie społecznościowym powinniśmy używać prawdziwych danych? Jest takie stare powiedzenie, że „nieważne, jak mówią, ważne, żeby nie przekręcali nazwiska”. Twórca tego powiedzenia doskonale zdawał sobie sprawę z siły nazwiska. Otóż budując markę osobistą, budujemy markę osobistą prawdziwego siebie, nie wirtualnego alter-ego. Jeżeli Twój kandydat na portalu społecznościowym będzie rozmawiał z Tobą pod fałszywymi danymi, a później zechce się spotkać lub otrzymać wiadomość pocztą elektroniczną, to co się stanie z Twoją reputacją, jeżeli się okaże, że to jednak nie są Twoje prawdziwe dane? A co z wiarygodnością? Automatycznie ją stracisz i cały trud w budowanie zaufania i marki osobistej pójdzie na marne. Z drugiej strony – przecież chcemy, aby ktoś nas znalazł. Chcemy, żeby przeczytał o nas to, co my chcemy, aby czytał. Zatem używanie prawdziwego imienia i nazwiska jest konieczne. Jeżeli nie chcesz używać swoich prawdziwych danych – to dalsze kroki nie będą miały sensu. Po prostu odpuść.

Profesjonalne zdjęcie

Z badań przedstawionych przez LinkedIn wynika, że profile posiadające profesjonalne zdjęcia profilowe są 14 razy częściej odwiedzane niż te, które takich zdjęć nie posiadają1. Wynika to z prostego mechanizmu. Prowadząc komunikację przez jakiekolwiek narzędzie, nadal dążymy naturalnie do kontaktu wzrokowego. Dlatego najistotniejszym elementem zdjęcia profilowego powinny być dobrze widoczne oczy. Zadbaj o to, aby goście Twojego profilu zobaczyli aktualne, przyjemnie wyglądające zdjęcie. Pamiętaj też, że LinkedIn to portal biznesowy i w każdym możliwym momencie powinieneś trzymać się zasady „keep it proffesional”. Selfie z wakacji to nie jest najlepszy pomysł na zdjęcie. W najgorszym wypadku poproś, aby ktoś zrobił Ci zdjęcie w biurze, w ubraniu, które zakładasz na spotkanie z kandydatem. Zdjęcie powinieneś też aktualizować przynajmniej raz w roku. W końcu chcesz, aby osoba, która przyjdzie na spotkanie – w łatwy sposób Cię poznała i nie zastanawiała się, czy Ty jesteś na pewno tą osobą, z którą pisała, którą znalazła w sieci. Chodzi przecież o zaufanie. Dobrze wiesz, jak jest istotne.
 

Rys. 2. Widok górnej części (najbardziej widocznej) uzupełnionego profilu osobowego na LinkedIn
Źródło: Portal LinkedIn, aktualne na dzień 39.08.2019.


Profesjonalny nagłówek

Trzecim elementem, który podąża za nami po całym portalu, jest wspomniany wyżej nagłówek. To miejsce, w którym sam LinkedIn sugeruje, by napisać swoje obecne stanowisko pracy. Nie bez powodu jednak daje nam możliwość edycji tego miejsca. Sama nazwa stanowiska nic może nam nie mówić. A skoro to element, który jest widoczny w każdym miejscu – to również musimy go wykorzystać do budowania marki osobistej. Szkoły pisania nagłówków są dwie. Obie uważam za podobnie skuteczne, więc Tobie pozostawię wybór, który sposób odpowiada Ci najbardziej.

  1. Pierwszy (mniej preferowany przeze mnie) to wpisanie słów kluczowych w nagłówku, np. „Rekrutacja, HR, poszukiwanie i pozyskiwanie kandydatów”.
  2. Drugi (preferowany przeze mnie) to jednozdaniowy opis, mówiący o tym, w jakim obszarze możesz komuś pomóc, np. „Od 10 lat prowadzę projekty rekrutacyjne dla branży IT”. Po przeczytaniu takiego zdania każdy będzie wiedział, czego może się po Tobie spodziewać i w jakich tematach może się z Tobą kontaktować. 
     
Rys. 3. Efekt dobrego nagłówka. Przykład wiadomości prywatnej otrzymanej od Użytkownika
Źródło: Portal LinkedIn, aktualne na dzień 39.08.2019.

 

Rys. 4. Gdzie znaleźć przycisk do prośby o wystawienie rekomendacji (widoku profilu Użytkownika)
Źródło: Portal LinkedIn, aktualne na dzień 39.08.2019


Powyższe trzy elementy są kluczowe i mają na celu sprawić, by inny użytkownik trafił na Twój profil. I tam dowiedział się dużo więcej o tym, kim jesteś, co robisz i jak możesz pomóc jego karierze lub rozwojowi biznesu, np. poprzez ułatwienie procesów rekrutacyjnych. Swoją drogą – „Ułatwiam firmom poszukiwanie i pozyskiwanie odpowiednich kandydatów do pracy” to również nagłówek, który mógłby przyciągnąć uwagę potencjalnego klienta.
Gdy masz już nagłówek, prawdziwe nazwisko i profesjonalne zdjęcie – czas zająć się podsumowaniem.
LinkedIn w swoim DNA ma proces rekrutacyjny, a profile jeszcze do niedawna odzwierciedlały wirtualne CV. Dlatego naturalną skłonnością użytkowników jest uzupełnienie pola „Podsumowanie” informacją o doświadczeniu zawodowym. Nie jest to jednak dobra praktyka. Chyba że profil służy nam do poszukiwania pracy, ale o tym nie opowiadam w tym artykule. To miejsce należy wykorzystać, by w prostych kilku zdaniach opisać, jak dotarłeś do tego punktu w karierze, w którym obecnie jesteś. Jeżeli jesteś rekruterem – może nie być istotne, że pięć lat temu pracowałeś w restauracji jako kucharz, ale jeżeli byłeś instruktorem w harcerstwie – to już tak, bo tam właśnie mogłeś nauczyć się komunikacji z innymi, prowadzenia projektów, zacząłeś pracować nad empatią poznawczą (tak bardzo istotną w roli rekrutera). W tym miejscu możesz też umieścić multimedia (filmy, infografiki, dokumenty pdf, prezentacje itp.), które świadczą o Twoim profesjonalizmie. Mogą to być np. artykuły, raporty, prezentacje z konferencji branżowych itp.

Działania technicznie 

Biorąc pod uwagę, że internauci nie czytają, a raczej skanują internet, stosuj się do poniższych kilku zasad, aby ułatwić czytelnikowi przyswojenie informacji o Tobie:

  • Pisz prostymi, niezłożonymi zdaniami.
  • Podziel tekst na akapity – każdy akapit nie powinien być dłuższy niż trzy linijki tekstu.
  • Używaj słów zrozumiałych dla potencjalnych czytelników.
  • Staraj się nie przeintelektualizować tekstów.
  • Zrób „testy korytarzowe” – zapytaj swoich kandydatów oraz klientów, czy napisany przez Ciebie tekst jest dla nich zrozumiały i czy skłoniłby ich do kontaktu z Tobą. 
  • Możesz zostawić dane osobowe, linki do własnej strony www itp.

Gdy uzupełnisz już podsumowanie – płynnie możesz przejść do uzupełnienia doświadczenia zawodowego.
W tym miejscu, podobnie jak w podsumowaniu, nie wpisuj wszystkich swoich prac, staży itp., naprawdę nikogo nie interesuje, że dziesięć lat temu byłeś opiekunem dzieci na koloniach. Doświadczenie uzupełnij tymi aktywnościami zawodowymi, które realnie wpłynęły na Twoją obecną ścieżkę kariery. Pamiętaj, że to nie CV, tylko dowód na to, że obecnym swoim zajęciem zawodowym zajmujesz się nie od wczoraj. A jeżeli zajmujesz się od wczoraj – to śmiało możesz o tym napisać. Zdecydowanie łatwiej jest ufać ludziom, którzy są transparentni oraz autentyczni. Nie ma nic gorszego niż zbudować wokół siebie bańkę profesjonalizmu, która pęknie przy pierwszym spotkaniu z potencjalnym partnerem biznesowym. 
 

Ważne

Co napisać w podsumowaniu:

  • Od kiedy zajmujesz...

Artykuł jest dostępny dla zalogowanych użytkowników.

Jak uzyskać dostęp? Wystarczy, że założysz konto lub zalogujesz się.
Czeka na Ciebie pakiet inspirujących materiałow pokazowych.
Załóż konto Zaloguj się

Przypisy