W świecie biznesu, gdzie dynamika zmian rynkowych, optymalizacja procesów i wyniki finansowe dyktują tempo każdego dnia, łatwo jest postrzegać CSR jako „miły dodatek” lub element strategii wizerunkowej.
Jednak prawdziwa próba dojrzałości organizacji następuje wtedy, gdy działalność misyjna musi współistnieć z potężną machiną operacyjną. Fundacja Leroy Merlin Polska od lat udowadnia, że serce firmy nie bije w tabelach Excela, ale w realnej pomocy, która zmienia życie konkretnych osób w lokalnych społecznościach wokół sklepów Leroy Merlin.
Jak zatem nie zgubić priorytetów, pracując w cieniu wielkiego biznesu?
Kluczem do sukcesu Fundacji Leroy Merlin jest spójność. Nie szukamy tematów zastępczych – robimy to, na czym znamy się najlepiej. Naszą misją jest wsparcie w poprawie warunków mieszkaniowych oraz przestrzeni społecznej osób i instytucji najbardziej potrzebującym pomocy. Beneficjentami projektów mogą być: zbiorowości osób, wspólnoty, a także użytkownicy i mieszkańcy określonych przestrzeni publicznych lub instytucjonalnych.
To naturalne przedłużenie kompetencji marki – od sprzedaży produktów, do budowy i remontu, po realne wsparcie w tworzeniu godnego miejsca do życia.
Długofalowy efekt naszych działań to nie tylko odświeżone ściany czy nowe dachy. To przywracanie poczucia bezpieczeństwa i godności. Kiedy pomagamy wyremontować dom dziecka, świetlicę środowiskową czy ośrodek dla uchodźców, nie dostarczamy jedynie materiałów budowlanych. Dostarczamy fundament, na którym ci ludzie mogą zacząć odbudowywać swoje życie. W perspektywie lat widzimy, że te wyremontowane miejsca stają się inkubatorami lokalnej aktywności i lepszej przyszłości. To jest nasz priorytet: trwałość zmiany, a nie jednorazowy gest.
Nasze działanie opiera się na unikalnym zaangażowaniu: to pracownicy sklepów i centrali zgłaszają projekty, oceniają potrzeby lokalnych społeczności i – co najważniejsze – sami biorą do rąk narzędzia, by te projekty realizować, wspólnie z odbiorcą grantu.
W cieniu projektów biznesowych, to właśnie oni – nasi wolontariusze – są siłą napędową Fundacji i naszym DNA zaangażowania.
Jak buduje się to zaangażowanie?
- Poczucie sprawstwa: Podczas akcji Fundacji pracownik widzi natychmiastowy efekt swojej pracy. Widzi uśmiech dziecka w odnowionym pokoju. To daje potężny zastrzyk energii, który przenosi się na codzienne obowiązki.
- Budowanie wspólnoty: Nic tak nie integruje zespołu, jak wspólne malowanie ścian czy montaż mebli dla kogoś, kto tego potrzebuje. W wolontariacie znikają hierarchie – dyrektor sklepu i doradca klienta pracują ramię w ramię.
- Wartości w praktyce: Pracownicy widzą, że wartości firmy, które są im przedstawiane na szkoleniach, są realizowane w praktyce. To buduje lojalność i dumę z przynależności do organizacji, która „naprawdę dba”.
Praca w CSR przy dużej marce to ciągły balans. Biznes wymaga szybkości, Fundacja wymaga uważności. Aby nie zgubić priorytetów, stosujemy trzy zasady:
1. Słuchanie, nie zakładanie
Nie narzucamy pomocy z poziomu biurowca w Warszawie. To nasi wolontariusze w terenie wiedzą, co jest najbardziej potrzebne i komu chcą pomóc. Priorytetem jest realna potrzeba odbiorcy grantu, a nie efektowne zdjęcie do raportu rocznego.
2. Profesjonalizacja dobra
Traktujemy projekty społeczne z taką samą powagą jak projekty biznesowe. Każdy remont ma swój budżet, harmonogram i standardy jakości. Dzięki temu pomoc jest efektywna i trwała.
3. Wsparcie, a nie wyręczanie
Naszym celem jest aktywizacja. Często angażujemy beneficjentów w proces zmian, co daje im siłę do dalszego działania.
Długofalowy efekt naszych działań to ponad tysiąc zrealizowanych grantów w ciągu 13 lat, ale przede wszystkim tysiące pracowników, którzy wiedzą, że ich praca ma głębszy sens.
W dobie kryzysów – czy to uchodźczych, czy ekonomicznych – jasne określenie priorytetów (pomoc w obszarze „domu” i „mieszkalnictwa”) pozwoliło nam reagować błyskawicznie i na ogromną skalę. Nie rozmieniamy się na drobne. Skupiamy się na tym, co potrafimy najlepiej, budując most między profesjonalizmem wielkiego biznesu a empatią, której świat potrzebuje dziś bardziej niż kiedykolwiek.
Prawdziwym sukcesem nie jest to, że o naszych działaniach piszą media. Sukcesem jest to, że pracownik Leroy Merlin, wracając do domu po ciężkim dniu, myśli: „Dzisiaj nie tylko sprzedałem panele. Dzisiaj, dzięki Fundacji, pomogłem komuś odzyskać dom”. To jest paliwo, którego nie da się kupić żadnym pakietem benefitów.
![]()