Jeszcze kilka lat temu procedura antymobbingowa była w wielu organizacjach dokumentem tworzonym przede wszystkim „na wszelki wypadek”. Miała istnieć, być podpisana i znajdować się gdzieś w intranecie lub regulaminie pracy. Posiadanie procedury było uznawane za wypełnienie obowiązku przeciwdziałania mobbingowi.
REKLAMA
WAŻNE
Rosnąca liczba zgłoszeń dotyczących niewłaściwych zachowań w miejscu pracy, coraz większa świadomość pracowników oraz planowane zmiany przepisów dotyczących przeciwdziałania mobbingowi sprawiają, że organizacje muszą spojrzeć na ten obszar znacznie szerzej. W centrum uwagi znajduje się już nie sama procedura, lecz skuteczność jej działania.
Pracownicy rzadko oceniają organizację przez pryzmat tego, czy posiada procedurę antymobbingową. Oceniają ją przez pryzmat tego, co wydarzyło się po zgłoszeniu problemu:
- jak szybko nastąpiła reakcja,
- jak długo trwał proces wyjaśniający,
- czy zostali wysłuchani,
- czy sprawa została rzetelnie zbadana,
- czy osoby prowadzące postępowanie były bezstronne,
- czy proces zakończył się konkretnymi działaniami.
To właśnie dlatego komisja antymobbingowa, lub szerzej, mechanizm wyjaśniania zgłoszeń, staje się jednym z najważniejszych elementów systemu compliance i zarządzania ludźmi.
Największy mit: komisja sama sobie rozwiązuje problem
W wielu organizacjach rozmowa o przeciwdziałaniu mobbingowi rozpoczyna się od pytania: „Kogo powołać do komisji?”. To nie jest dobry kierunek, zasady powoływania tego organu powinny być jasno sprecyzowane. Komisja jest jedynie narzędziem. Nawet najlepiej dobrani członkowie nie będą w stanie przeprowadzić skutecznego postępowania, jeśli organizacja nie zaprojektuje całego procesu.
W praktyce najwięcej problemów wynika nie z braku regulacji, ale z niedoprecyzowania podstawowych zasad działania:
- kto przyjmuje zgłoszenie,
- k...