Firmy mają coraz większą świadomość budowania marki pracodawcy i znaczenia, jakie ma tworzenie zdrowej kultury organizacyjnej. Mimo to eventy nadal często brzmią jak miły dodatek, coś, co wypada zrobić, coś, co jest modne. A ja coraz częściej patrzę na to inaczej: event pracowniczy to nie cel sam w sobie. To narzędzie. Takie, które w odpowiednim momencie może wzmocnić relacje, odbudować zaufanie, dać ludziom poczucie sensu i przynależności… albo – jeśli źle je zaprojektujemy – zostawić po sobie niesmak i zmarnowany budżet. I właśnie dlatego samo „zróbmy coś fajnego” to dziś za mało.